?

Log in

No account? Create an account

Nov. 6th, 2013

Oddałam w końcu pracę magisterską do dziekanatu. Obronę mam wyznaczoną na 21 listopada. (Widzisz? Jednak miałeś rację, w końcu się ogarnęłam i napisałam to cholerstwo, nie skończę tak jak Ty!)




IMG_0336

Nov. 6th, 2013

I was feeling lonely without her, but the fact that I could feel lonely at all was consolation. Loneliness wasn't such a bad feeling. It was like the stillness of the pin oak after the little birds had flown off.

Haruki Murakami, A Wild Sheep Chase

A jednak uwielbiam te poranki, kiedy mogę budzić się w Twoich ramionach i ta pewność, że wolę sekundę z Tobą niż wieczność z kimkolwiek innym, przekonanie, że wszystko zmierzało właśnie do tej chwili...

Tags:


Uporałam się w końcu z pracą magisterską. Dzisiaj rozmawiałam z promotorem i do soboty mam nanieść ostatnie, drobne poprawki i w poniedziałek mogę przyjść z wydrukowaną i oprawioną pracą. Pisanie szło mi jakoś wyjątkowo opornie, tzn. było to dla mnie łatwe, ale żeby się zebrać…
Przypomniało mi to jedną rzecz. Kiedy zaczynałam pisać pracę, ktoś bardzo mi bliski prosił, żebym dała mu przeczytać po obronie. To było nieco ponad rok temu. Ja wtedy pytałam, czy jest przekonany, że do tego czasu jeszcze będzie o mnie pamiętał. On śmiał się i mówił, że oczywiście, że tak. Dzisiaj ta osoba już nie żyje :( Dałabym bardzo wiele, by mógł być teraz przy mnie…

Albo jeszcze inne wspomnienia. Rozmowy z Indonezyjkami, w zasadzie mówiłaś prawdę, Koen i Map w wagonie sypialnym pociągu do Pekinu („both are cheating”), one są bardziej niewinne niż ja w wieku 13 lat, nawet to, co powiedziałaś, tworzy przepaść, prysznice za salką z fortepianem, korytarz na końcu uniwersytetu, gdzie prawie nie mieliśmy zajęć, już nigdy więcej tam nie poszłaś. Asia i Bingo, absurdalne gry pozorów, idiotyczne smsy i Olivia, zawsze dobra Olivia i nasze córki. Poczucie, że jest się we właściwym miejscu. I teraz cisza i gdzieś tam ledwo wyczuwalna obecność. Czy mogło być inaczej? Silence like a cancer grows.

Byłam na koncercie zespołu Landszaft w pubie motocyklowym Iron Horse. Wokalistką zespołu jest moja przyjaciółka, Justyna. Bardzo mi się podobało. Zespół dopiero zaczyna i pewne rzeczy są jeszcze do dogrania, ale widać było, że mają coś fajnego, ciekawego do przekazania. Niektóre teksty piosenek znałam już wcześniej w formie wierszy. Spędziłam ten wieczór miło również dlatego, że spotkałam pewne osoby, których nie widziałam już od bardzo dawna i cieszę się, że znowu nawiązałam z nimi kontakt.

stoner-band-landszaft

Trochę już czuję się lepiej, chociaż przez ostatnie dni bywało różnie, chwilami bardzo źle. Jeszcze żebym rzuciła wszystko i tylko odpoczywała i kurowała się, szybciej doszłabym do zdrowia, a tak ani leczenie nie idzie tak jak trzeba, ani to co powinnam zrobić nie jest zrobione tak jak powinno.
Byłam na uczelni i złożyłam podanie o przełożenie obrony o miesiąc. Akurat dokończę pisać do 31 października i w listopadzie będę się bronić.
Z innej beczki: wczoraj rozmawiałam ze znajomym wykładowcą angielskiego i opowiadał mi o swoich pierwszych zajęciach na pewnej uczelni prywatnej. Do tej pory wykładał kilka lat na uniwersytecie, no ale wiadomo, tam płacili mało. Przychodzi więc pierwszego dnia na zajęcia i zaczyna prowadzić ten sam kurs co zawsze na uniwersytecie, dotyczący historii literatury angielskiej. Próbuje nawiązać kontakt z grupą poprzez ciekawe anegdotki, dowcipy, ale nikt nie reaguje. Siedzą dziwnie cisi, przerażeni. Dopiero po godzinie zorientował się, w czym problem: w tej grupie praktycznie nikt nie mówi po angielsku w stopniu umożliwiającym swobodne komunikowanie.
Swego czasu otarłam się o germanistykę, brałam z niej poszczególne przedmioty w ramach MISH. Byli tam oczywiście studenci, którzy mieli sporo braków. Ta sytuacja jest dla mnie jednak zupełnie absurdalna – nie rozumiem, jak można iść na anglistykę nie znając nawet podstaw tego języka. No ale tak funkcjonują uczelnie prywatne – ważne, że za pierwszy semestr zainkasowali czesne. :/

Znowu chora... :/ We wtorek miałam zabieg, boli cholernie, chyba będę musiała iść znowu :(

Znalazłam sobie ciekawe zajęcie: symulator eksplozji nuklearnych 3d oparty na technologii Google Earth. Ustawiasz siłę rażenia albo wybierasz jedną z prawdziwych, historycznych bomb i możesz wysadzić dowolne miejsce na ziemi. Dostępne są również animacje w czasie rzeczywistym, które można pięknie oglądać pod dowolnym kątem. Detonacje ładunków termojądrowych niszczą system. :)
Dla zainteresowanych, symulator dostępny jest pod adresem: http://nuclearsecrecy.com/nukemap3d/
Wysadziłam już dzisiaj Łódź, Berlin, Warszawę, Moskwę, Pekin, Dubaj, Wrocław i Strużnicę. (Nie pytajcie, czym zawiniła mi Strużnica, to zdecydowanie ZŁE miejsce i zasługiwało na zrównanie z ziemią).
To tak w przerwie knucia planów depopulacji...

Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z Tunezji, która jakiś czas temu pożyczała ode mnie pieniądze, że chwilowo nie mogła zrobić przelewu i będę musiała poczekać trochę na zwrot pożyczki. Suma niewielka, nie potrzebuję także tych pieniędzy jakoś pilnie, więc nie przejęłam się specjalnie, bardziej zaintrygowało mnie co innego, a mianowicie powody tych problemów. Otóż okazuje się, że ze względu na sytuację polityczną w Tunezji zablokowano tam tymczasowo możliwość dokonywania przelewów i wpłat za granicę. Rahma była mocno zażenowana całą sprawą, opowiadała mi, że nawet nie mogła zapłacić za książki, które zamówiła we francuskiej księgarni internetowej. Wiem, ze z powodu całego zamieszania wstrzymano tam większość międzynarodowych połączeń, nawet semestr na uniwersytecie Tunisie ma się rozpocząć tydzień później. Wygląda na to, że sytuacja jest niewesoła...

Profile

vanillivi_de_az
vanillivi_de_az

Latest Month

January 2014
S M T W T F S
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Tags

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com
Designed by Taichi Kaminogoya