January 20th, 2014

(no subject)

Jutro pierwszy egzamin w tej sesji – z prognozowania politycznego. Miałam dobre chęci, naprawdę – wybrałam się nawet na dwa wykłady, poszłam do biblioteki po książkę tego profesora, ale ech… znając jego podejście do „prognozowania” , może pytać zarówno o Nostradamusa, jak i literaturę science fiction, tak więc wymiękam, poddaję się i nie próbuję do tego przygotować. Co będzie to będzie.

(no subject)

Zastanawiam się coraz intensywniej, co mam z sobą zrobić po zrobieniu studiów i mam coraz większy mętlik w głowie. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem jedną z tych wiecznie narzekających na wszystko osób, którym nie chce się ruszyć tyłka i do znudzenia powtarzają, że „pracy po studiach humanistycznych nie ma”, „przyjmują tylko po znajomości” albo „teraz to zatrudniają tylko na umowy śmieciowe”. Nie w tym rzecz, ja możliwości widzę i to dużo, tylko chyba bardziej mam problem z wyborem, co chciałabym robić, w czym najlepiej bym się realizowała, i jak powinnam ułożyć swoje życie. Cały czas moim głównym celem pozostaje aplikacja dyplomatyczna, tyle że MSZ ogłasza nabór rzadko i ciężko się dostać, więc rozglądam się również za innymi alternatywami. Myślałam na przykład o KSAP, znam też kilka prywatnych firm, gdzie cały czas szukają osób po moim kierunku (ale tam, gdzie płacą dużo jest nudno, tam gdzie mniej, ciekawiej), ponadto raz na jakiś czas wpadają mi jednak do głowy bardziej szalone pomysły – olać karierę, podróżować po świecie wykonując jakieś dorywcze prace, przeżywać przygody będąc niezależnym.
Muszę sobie to wszystko przemyśleć i poukładać priorytety, zastanowić się, jak pogodzić wszystko to, na czym mi zależy. Przede wszystkim myślę, że powinnam wyprowadzić się z Łodzi – jest tu co prawda kilka miejsc, gdzie mogłabym pracować i nawet zarabiać nie najgorzej – ale czuję, że potrzebuję zmiany. Mieszkam tu od dzieciństwa i mam wrażenie, że znam to miasto już zbyt dobrze, że nie ma ono już nic nowego do odkrycia, a ja potrzebuję nowego otoczenia.