?

Log in

Domki dla książek

Przeglądając stronę internetową wspieram.to trafiłam na projekt polegający na stawianiu „domków dla książek” – malutkich biblioteczek, przypominających karmniki dla ptaków, z których każdy może sam sobie wziąć książkę do poczytania, pożyczyć ją lub wymienić na inną. Pomysł sprawdził się w Ameryce i w wielu krajach Europy Zachodniej. Takie „domki” są niedrogie, wyglądają ładnie i estetycznie, są fajnym elementem krajobrazu – a przede wszystkim, przyczyniają się do integrowania społeczności lokalnej wobec kultury. Sprawdzają się w małych społecznościach sąsiedzkich czy przy instytucjach kultury. Kiedy pracowałam w ambasadzie w Berlinie, taka budka znajdowała się nieopodal pobliskiej stacji S-Bahnu. Tam funkcjonowało to całkiem nieźle – ale to była elegancka dzielnica, zamieszkana przez dobrze zarabiających ludzi, gdzie raczej nikt nie połaszczyłby się na te kilka książek.
Czy ten pomysł sprawdziłby się w polskich warunkach? Mam trochę wątpliwości. W Polsce wszelkiego rodzaju bookcrossing nie do końca się sprawdza – wielu ludzi podchodzi do tego raczej na zasadzie „wezmę co się da, nie ważne, czy mi to potrzebne, czy nie”, niż w celu poznawania i dzielenia się kulturą. W przypadku takich „domków” stojących w miejscach publicznych, do których każdy ma dostęp, mogłyby zaglądać osoby, myślące „wezmę pięć książek, może opylę na allegro, albo będzie co dać znajomym na urodziny”, nie mówiąc już o zwykłych przypadkach wandalizmu.
A Wy, co myślicie o tej idei? Podoba Wam się? Korzystalibyście?
Poniżej filmik promujący akcję:


Jan. 29th, 2014

Bo łatwiej było przebiec pod ostrzałem, niż spacerować pośród ruin.


Margaret Mazzantini, Powtórnie narodzony.

Niektórzy nie przejmują się niczym i nic się od nich nie wymaga. Ty pokażesz, że się przejmujesz, że Ci zależy, że się starasz i już będziesz obarczana odpowiedzialnością za wszystko. Dzisiaj postawiłam się, olałam i teraz głupia mam wyrzuty sumienia, czy nic przez to się nie stało...

Zastanawiam się coraz intensywniej, co mam z sobą zrobić po zrobieniu studiów i mam coraz większy mętlik w głowie. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem jedną z tych wiecznie narzekających na wszystko osób, którym nie chce się ruszyć tyłka i do znudzenia powtarzają, że „pracy po studiach humanistycznych nie ma”, „przyjmują tylko po znajomości” albo „teraz to zatrudniają tylko na umowy śmieciowe”. Nie w tym rzecz, ja możliwości widzę i to dużo, tylko chyba bardziej mam problem z wyborem, co chciałabym robić, w czym najlepiej bym się realizowała, i jak powinnam ułożyć swoje życie. Cały czas moim głównym celem pozostaje aplikacja dyplomatyczna, tyle że MSZ ogłasza nabór rzadko i ciężko się dostać, więc rozglądam się również za innymi alternatywami. Myślałam na przykład o KSAP, znam też kilka prywatnych firm, gdzie cały czas szukają osób po moim kierunku (ale tam, gdzie płacą dużo jest nudno, tam gdzie mniej, ciekawiej), ponadto raz na jakiś czas wpadają mi jednak do głowy bardziej szalone pomysły – olać karierę, podróżować po świecie wykonując jakieś dorywcze prace, przeżywać przygody będąc niezależnym.
Muszę sobie to wszystko przemyśleć i poukładać priorytety, zastanowić się, jak pogodzić wszystko to, na czym mi zależy. Przede wszystkim myślę, że powinnam wyprowadzić się z Łodzi – jest tu co prawda kilka miejsc, gdzie mogłabym pracować i nawet zarabiać nie najgorzej – ale czuję, że potrzebuję zmiany. Mieszkam tu od dzieciństwa i mam wrażenie, że znam to miasto już zbyt dobrze, że nie ma ono już nic nowego do odkrycia, a ja potrzebuję nowego otoczenia.

Jutro pierwszy egzamin w tej sesji – z prognozowania politycznego. Miałam dobre chęci, naprawdę – wybrałam się nawet na dwa wykłady, poszłam do biblioteki po książkę tego profesora, ale ech… znając jego podejście do „prognozowania” , może pytać zarówno o Nostradamusa, jak i literaturę science fiction, tak więc wymiękam, poddaję się i nie próbuję do tego przygotować. Co będzie to będzie.

Jan. 13th, 2014

Pierwszy moment, kiedy cię zobaczyłam – nowoczesna, pewna siebie dziewczyna z Hong Kongu – szorty, adidasy, zegarek w jaskrawo fioletowym kolorze i „sexy girl” t-shirt, który wcale nie był sexy. Mina perfekcjonistki, której wszystko się udaje, dopracowane zadania i dobra renoma uniwersytetu, do którego uczęszczasz - a potem, kiedy poszłyśmy razem na lunch, spacerowałyśmy po campusie, uderzyła mnie bijąca od Ciebie samotność i zrozumiałam, że w gruncie rzeczy jesteśmy bardzo podobne, na zewnątrz dziewczyny, które mogą mieć wszystko i wszystko im się udaje, w środku zupełnie nieposkładane. Potem to stało się normą, spędzałyśmy razem wszystkie przerwy na lunch, po zajęciach siedziałaś w naszym apartamencie, początkowo dopracowując projekty, potem zostając również na noc i potem w górach, w klasie z dziećmi. Wspomnienia, migawki, przyjaciółki, kochanki.

Jan. 13th, 2014

Szukanie prawdy w kłamstwach i kłamstw w prawdzie.

Cieszę się, że już po świętach. Nie przepadam za spędzaniem ich w rodzinnym gronie. Na szczęście tym razem udało się uniknąć jakichś większych kłótni, no może poza małą histerią cioci o to, że Horacio przewraca choinkę. Poza tym jakoś rozleniwiłam się. Ja jednak wolę mieć dużo zajęć, bo wtedy zawsze jestem kreatywna i jakoś udaje mi się zrobić nawet więcej niż muszę.
Poniżej zdjęcia Horacia na jego nowym drapaku, który dostał na święta.

IMG_20140101_145528

IMG_20140101_152430

Nawet nie widzisz, jak bardzo mnie ranisz. Ja nie rozumiem wszystkich tych Twoich  dziwnych zachowań, nie wiem, czy poddajesz mnie próbom, obserwujesz, unikasz czy prowokujesz, ale ja to widzę (choć czasami udaję, że nie) i mnie boli. Czuję się z tym bardzo źle. Wiem, że mogłam zrobić coś, co Cię zabolało, masz rację, wyładowałam się głupio na Tobie, tyle że Ty zupełnie nie starasz się zrozumieć mnie, nie liczysz się z moimi uczuciami, nie zastanawiasz co ja czuję, kiedy znikasz albo kiedy tak się zachowujesz. Napędzamy się wzajemnie strachem i brakiem zaufania. Niepewność jest dobijająca. Jeśli dajemy sobie szansę ustalamy coś a Ty potem znowu znikasz, jak myślisz, jak ja się z tym czuję? Tak bardzo chciałabym móc zrozumieć, o co Ci chodzi… Potrzebuję szczerości, pewności  tego co będzie, chcę żebyśmy mówili wprost o problemach i rozwiązywali je, trzymali danego sobie słowa. 

Dec. 19th, 2013

Ostatnio czuję się tak jakoś bez sensu. Nic mi się nie chce ale wykonuję całą masę mniej lub bardziej przydatnych czynności raczej w celu wytracania czasu. Mam mało zajęć na uczelni przed świętami i jak zwykle, gdy mam zbyt dużo wolnego za dużo myślę. Mój białoruski gangster chyba na dobre przepadł na Białorusi, a ja nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić. Gdyby chociaż raz na zawsze definitywnie przerwać tę znajomość… A tak, za każdym razem Ty wracasz, choć jesteś zbyt słaby i zrezygnowany by cokolwiek zmienić, pozwalasz by strach i głupota kierowały Twoim życiem, a mi za bardzo zależy mimo wszystko na Tobie zależy. To było zbyt ważne. Od tych przegadanych nocy, kiedy rozmowa toczyła się bardziej między słowami, do chwili, gdy określiło wszystko. Poczucie pustki i irracjonalne pragnienia.

Profile

vanillivi_de_az
vanillivi_de_az

Latest Month

January 2014
S M T W T F S
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Tags

Syndicate

RSS Atom
Powered by LiveJournal.com
Designed by Taichi Kaminogoya